Pomysł narodził się któregoś wieczoru, jako łatwa, tania i przyjemna wycieczka. Rowerem do Stambułu, ledwie 2000 km. Potem zaczęło się snucie marzeń. Zachciało się wjechać w głąb Turcji, no, bo co to za cel, ten Stambuł? A może tak Pamukkale? Kapadocja? Jezioro Van? A może tak zobaczyć górę Ararat? No i zrobiło się 5000 km. Ech, marzenia, marzenia. Od początku było to nierealne, ale dawało szansę na naprawdę udaną podróż: pojechać tak daleko na wschód, jak się tylko da.
| w wyprawie uczestniczyli: | |
|---|---|
| Tomasz Kłosiński Elbląg |
Robert Malcher Szczecin |