


BILET WSTĘPU - 5 YTL (istnieje możliwość ominięcia kas)
Pamukkale to mała miejscowość leżąca 19 km na północ od Denizli. Ponad nią, na zboczu góry Cökelez znajdują się gorące źródła bogate w związki wapnia. Woda płynąc w dół ochładza się i wytrąca wapń, który osadza się na nierównościach terenu. W ten sposób na całym zboczu góry uformowały się malownicze tarasy i półkoliste misy, po których spływa woda.
Woda z gorących źródeł ma podobno właściwości lecznicze. Przypisuje się jej dobroczynne działanie na wzrok, reumatyzm i astmę. Zauważyli to już starożytni i zbudowali tutaj pierwsze w historii świata uzdrowisko, nazwane Hierapolis. Miasto przetrwało tylko do XIV wieku, gdy po serii trzęsień ziemi zostało opuszczone. Do dzisiaj niewiele się z niego zachowało. W zasadzie tylko rzymski teatr jest wart odwiedzin. Reszta zainteresować może wyłącznie pasjonatów starożytności.
Już od czasów rzymskich w pełnych wody trawertynach kąpali się ludzie. Dawniej byli to kuracjusze Hierapolis, później zwykli turyści. W XX wieku zaczęło tu przyjeżdżać coraz więcej wczasowiczów. Pamukkale gwałtownie się rozwijało. Na terenie Hierapolis powstały wielkie hotele, które "podbierały" wodę ze źródeł, aż zaczęło jej brakować dla naturalnych cieków. W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przyjeżdżał tu taki tłum turystów, że nie mieścił się już w misach. Trawertyny wyglądały jak kąpielisko.
W końcu postanowiono z tym skończyć i chronić te niezwykłe, wapienne osady. Stare hotele rozebrano, wprowadzono też całkowity zakaz chodzenia i kąpieli w misach. Z taką decyzją można się jeszcze pogodzić, w końcu zachowanie tych niezwykłości jest najważniejsze. Zrobiono jednak coś więcej. Dla spragnionych ciepłej wody turystów wylano z betonu kilka dużych, płytkich basenów. By zapewnić im wodę, pobudowano system kanałów. Dla naturalnych mis wody nadal brakuje i musi być racjonowana. Wedle kaprysu pracowników zalewana jest jedna część, albo inna. Zawsze któreś z trawertynów są suche. W niektórych z nich rośnie już trawa. I to wszystko nazywają tu "ochroną przyrody"? Chyba ktoś tu przesadził. Oglądając stare zdjęcia w przewodnikach, a potem widząc te wyschnięte misy odnosi się wrażenie, że czego nie zniszczyły tłumy turystów, to wykończy park narodowy. Nie pozostało już prawie nic z uroku dawnego Pamukkale. Jak zwykle zbyt duża ingerencja człowieka w przyrodę więcej popsuła niż naprawiła.